„Maja szuka wiosny” scenariusz inscenizacji

„Maja szuka wiosny” scenariusz inscenizacji

„Maja szuka wiosny”

Cele:
Dziecko:
- widzi zmiany zachodzące w przyrodzie w związku z nadchodzącą wiosną;
- umie wymienić zwiastuny wiosny;
- uważnie obserwuje otaczającą go przyrodę;

Przebieg:
Postacie:
Pszczółka Maja, Guciu, Gąsieniczka, oddział mrówek, Kapitan mrówek, Żuczek, Motyl, Filip, trawki.

(Z jednej strony sceny zrobione jest zimowe legowisko Mai i Gucia. Widać garnki z miodem. Guciu smacznie sobie śpi, przez sen uśmiecha się, oblizuje, Maja przewraca się z boku na bok, poprawia poduszkę, w końcu przebudza się.)

Maja – Guciu! Guciu! Wstawaj!
(Guciu tylko się przeciąga).
Guciu! Słyszysz?! To głosy jakichś ptaków!
Guciu – Jakie tam ptaszki! To w brzuszku mi burczy, bo już od godziny nic w buzi nie miałem.
(Zabiera się do garnka z miodem, głośno mlaska)
Maja – Co ty mówisz, obżartuchu, to wyraźnie słychać skowronka.
Guciu – (z przekąsem) Tak skowronka – mojego brzucholca.
(Cały czas je, oblizuje się)
Maja – Guciu! Otwórz oczy!

Co zobaczysz? Coś na zewnątrz jest inaczej. Widzisz trawę zamiast śniegu. Małe dzieci ciągle w biegu. Słyszysz świergot, kurów pianie. W szkole uśmiechnięte panie. Nawet słońce zerka śmielej. I w ogóle jest weselej.
Dawniej była zawierucha, teraz ciepły wietrzyk dmucha. Wietrzyk słaby, choć radosny, bo to pierwszy oddech wiosny. Wszystko budzi się do życia i wychodzi gdzieś z ukrycia. I roślinki, i owady wyglądają już spod trawy. My na wiosnę też czekamy i z radością ją witamy.

Guciu – (jakby nie słyszał Mai) No, brzuszek już pełny, więc możemy jakąś godzinkę się zdrzemnąć. (układa się do snu, ziewa, poprawia poduszkę).
Maja – (poirytowana) Ty wcale nie słuchasz, co do Ciebie mówię!
Guciu – Ależ słucham, słucham.
Maja – Guciu, Ty nic nie rozumiesz. Przecież to już mogła przyjść do nas Wiosna!
Guciu – (z niedowierzaniem, patrząc na garnki z miodem i przeliczając je) Stare przysłowie pszczół mówi: Garnek z miodem w ulu stoi, zima jeszcze się gramoli. Albo jakoś tak... Widzisz więc, droga Maju, że patrząc na nasz zapasik i biorąc pod uwagę nasz, eee.. mój apetycik, mamy jeszcze przed sobą ..., jeszcze... (przelicza) kilka tygodni zimy.
Maja – Z tobą to tak zawsze, albo jesz, albo śpisz
(Guciu ziewa)
Pomyśl tylko...

Cóż jest piękniejszego niż świat budzący się do życia,
Niż powracające ptaki,
Niż piosenki czy melodie skowronków,
Niż wiosenne porządki w przyrodzie,
Niż uśmiech starego drzewa
Szepczącego mi swą pieśń...


Guciu – Wolę, jak swoje pieśni szepczą mi kulki z pyłku kwiatowego (i układa się do snu).
Maja – Jak sobie chcesz, ale ja idę szukać Wiosny. (wychyla głowę z gniazda, opowiada, co widzi, jakby Guciowi, ale bardziej samej sobie).

Dziecko1
Ranek nakrywa zmarzniętą, chłodem ziemię lekkim szalem lepkich kropelek. Niczym pająk owija swą zdobycz. Powoli zza matowej kotary mgły wygląda pierwszy, wiosenny obrazek. Wierzby dumnie obnoszą swoje gałązki, lśniące od bazi, ukrytych i nieśmiało wyglądających spod burych kapturków. Trawy przepychają się jedna przed drugą, nikt przecież nie chce stracić pierwszych błysków marcowego słoneczka.

(Do muzyki Viwaldiego „Cztery pory roku – wiosna” trawki – dziewczyny wykonują układ choreograficzny. Maja wylatuje z gniazda z zachwytem. Wśród trawek spotyka Gąsieniczkę zadumaną)

Maja – Dzień dobry! (brak reakcji Gąsieniczki, więc Maja mówi głośniej) Dzień dobry, pani! Czy nie widziała pani gdzieś Wiosny? (Ciszej, jakby do siebie) Tak bardzo już za Nią tęsknię.
Gąsieniczka – (wyrwana z zadumy, ale jeszcze w świecie fantazji) Dziś miałam piękny sen. Śniło mi się, że mój ogród skąpany jest w złocistej rosie. Każda trawka mieni się i błyszczy jak perełka, roztaczają wokół siebie słodką woń. Drzewa powyciągały swoje gałęzie, by przygarnąć do siebie jak najwięcej promieni słońca. Malutkie liście i nieśmiałe pąki z leciutkim rumieńcem, szepczą o wiośnie. W oddali słychać klekot bocianów, które chcą wszystkim obwieścić, że już wróciły i do zagród przynoszą szczęście i wiosnę. Zielone żaby powystawiały z błota swoje głowy i ogromnymi oczami rozglądają się dookoła, rechocząc głośno. Na brzegu dachu usiadł szary wróbelek i zaczął ćwierkać tak radośnie, że wszyscy, nawet drzewa i kwiaty zaczęły mu się przyglądać. Słońce, zdziwione skąd w takiej szarej ptaszynie jest tyle radości, posłało mu długi, gorący promyk i popada w zadumę)

Maja – Od tej to niczego się nie dowiem. (i idzie dalej)
(Nadchodzi oddział mrówek z przytupem na lewą nogę)
Kapitan mrówek – Raz – dwa, raz – dwa, raz – dwa. Oddział, stój! (zatrzymują się przed Mają). A cóż to, taka mała pszczółka spaceruje sobie po świecie, kiedy jeszcze tak zimno na dworze?!
Maja – Co prawda nóżki mi już trochę zmarzły, ale muszę znaleźć Wiosnę! Czy nie widział jej pan gdzieś?
Kapitan – (po żołniersku)
Bawi się marzec w ciepło i zimno. Zamrugał słońcem i chlapnął deszczem. Gdzieniegdzie trawa już wyrosła, ciepło – gorąco – wkrótce wiosna. Wiatr jakiś mniej ostry niż dawniej, słońce cieplejsze, woda w rzece żwawsza, pluskająca. A gawrony i kawki jakby tylko na to czekały: już pełne dzioby mają roboty.
Ciepło – zimno , my mamy pełne ręce roboty. Przykro mi, Maju, że nie umiem Ci pomóc. Żegnaj! Oddział, marsz! Raz – dwa, raz – dwa...
Maja – I znowu zostałam sama.
(zaskoczona) A to kto?
Żuczek – (szukając czegoś, zbierając...)
Śnieg już stopniał, deszczyk pada,
W czapkach chodzić nie wypada.
Wiosna piękna pora roku,
Zieleń doda jej uroku.
Już bociany przyleciały,
Żabki będą się ich bały.
Dzień jest dłuższy, słońce świeci,
Wiosna, wiosna – krzyczą dzieci.

Maja – Przepraszam bardzo! Tak pięknie pan mówił o Wiośnie, czy widział już Ją pan?
(Znienacka nadleciał motylek)
Motyl – A cóż taki żuczek może wiedzieć o wiośnie? Przecież on cały czas ma ten swój nochal w ziemi, tu bryłkę przesunie, tam teren podrówna. A przecież Wiosna przychodzi ponad ziemią, przybiega po rosie jak młoda dziewczyna.

Dziecko 2
Idzie wiosna – roztańczona, rozśpiewana.
Idzie wiosna – śpiewa jak lekki podmuch wiatru.
Idzie wiosna – sypiąc dokoła kwiaty,.
Idzie wiosna – a we włosach ma wesołe ptaki.
Idzie wiosna – dotykiem swym budząc uśpioną przyrodę.
Idzie wiosna – poznasz ją po zapachu.
Idzie wiosna – już jest przed progiem.
Idzie wiosna!

(motyl odlatuje)
Maja – (z lekkim rozgoryczeniem) Idzie Wiosna, idzie Wiosna... A ja przecież nawet nie wiem, jak Ona wygląda. Nawet, gdyby tu przede mną stała, mogłabym Jej nie rozpoznać.
(na scena wskakuje Filip)

Filip – Skoczył wietrzyk zamaszyście,
Poodkurzał mchy i liście,
Z bocznych dróżek, z polnych ścieżek,
Powymiatał brudny śnieżek.
Chmury płynąc po błękicie,
Urządziły wielkie mycie,
A obłoki miękką szmatką,
Polerują słońce gładko.

(Po każdym wersie Filip mówi „Hopa!” i wesoło podskakuje)
Filip – Dzień dobry, Maju. Prawda, że mamy dzisiaj piękny dzień? A cóż to za markotna mina?!
Maja – Bo widzisz, Filipie, każdy mówi coś o Wiośnie, jaka to piękna, cudowna, a ja bym też Ją chciała spotkać, porozmawiać z Nią, zapytać, czemu nie przychodzi wcześniej, czy nie mogłaby zostać u nas na zawsze...
Filip – Moje drogie dziecko! Wiosna, to nie piękna pani, choć niektórzy tak właśnie Ją sobie wyobrażają. Nie można Jej wziąć za ręce i zatańczyć, bo:

Dziecko 3
Wiosna to pączek kolorowych kwiatów.
To kolorowy jak motyl i ciepły jak słońce powiew zachodniego wiatru.
Ta radosna pora roku zaprasza do siebie nieśmiałych dzieci.
Mali piosenkarze popisują się swoim śpiewem, witając Panią Wiosnę tak bardzo, że ich głos zaczyna być jak wirująca wokoło altówka.
Z małych jeszcze pączków traw wychylają się bardzo nieśmiało korony fioletowych, białych i żółtych kwiatów.

Filip – Popatrz Maju wokoło... Czy widzisz? Wiosna do nas przyszła!
(Wchodzą dzieci – kwiaty)
Maja – Ależ ja byłam głupiutka! Do widzenia, Filipie. Lecę obudzić Gucia. On też to musi zobaczyć!
(Śmiejąc się, odlatuje)
Maja – (Wpada do gniazda)

Dziecko 4
Słonko wiosenne ze snu już wstaje,
We mgłach różowe wyzłaca gaje.
Promyki drżące po drzewach wiesza
I budzić śpiące pszczółki pośpiesza.

Maja – Śpiochu, wstawaj! Wiosna przyszła!
(Bierze Gucia za ręce i zmusza do tańca w kółko, jednocześnie recytuje wierszyk – prawie go śpiewa lub mówi jak dziecięcą wyliczankę)

Dziecko 5
Długo wiosna przyjść nie chciała,
lecz nareszcie przyszła.
I już w całej krasie
dokoła zabłysła.
Kwitną kwiaty, ptaszek śpiewa,
zniknął śnieg dokoła.
I słoneczko już cieplutkie
na spacery woła.

Maja
Guciu
Skowronki wróciły pierwsze,
nucą nad polami.
I bociany też przylecą,
bo tęsknią za nami.
Tylko tym się bardzo martwią
żabki nieboraczki.

Guciu – (Już całkiem rozbudzony i szczęśliwy) Jeśli tak, to lećmy szybciutko poszukać jakiegoś kwiatuszka ze świeżutkim nektarem! Tak bardzo już zgłodniałem!
(Na scenę wchodzą wszyscy wykonawcy i wspólnie odśpiewują utwór „Wiosna” Skaldów).

Opracowała: Ewa Biskup

Podobne artykuły

Skomentuj

Bądź pierwszym, który skomentuje ten wpis!

Tagi