Agresywne dziecko

Beata,

Mam problem z moim dwuletnim synkiem. Od pewnego czasu stał się agresywny. Gryzie, szczypie i bije wszystkich wokół, nie wyłączając mnie. Ostatnio zdarzyło mu się rzucić w babcię swoją zabawką. Po takim ataku agresji idzie się bawić jakby nigdy nic. Boję się, że może zrobić krzywdę innemu dziecku, więc przestałam zabierać go na plac zabaw. Również zakupy z nim są prawdziwą udręką. Potrafi urządzić w sklepie straszną awanturę, taką z płaczem i krzykiem. Biega też między półkami nie reagując na moje upomnienia. Nie wiem co z tym robić, bo nie chcę izolować synka w domu, ale każde wyjście kosztuje mnie wiele nerwów. Na mojego męża też nie mam co liczyć, bo pracuje w innym mieście i bywa w domu tylko w weekendy. Bardzo proszę o radę, ponieważ takiego zachowania nie mogę sobie chyba tłumaczyć tylko buntem dwulatka.

Monika Filip
specjalista

Droga mamo,
na pewno tego typu zachowanie nie jest wyłącznie spowodowane buntem dwulatka i fazą negacji wszystkiego i wszystkich. Bardzo możliwe, że dziecko w ten sposób manifestuje chociażby fakt niegodzenia się na nieobecność ojca w codziennym życiu. Warto też zastanowić się, czy nie należałoby w sposób bardziej stanowczy dbać o przestrzeganie podstawowych norm i zasad.

Jeżeli chodzi o kwestię bicia można, np. zastosować tablicę motywacyjną wykonaną razem z dzieckiem, na której będziemy zaznaczali jego dobre i złe zachowanie. Nagrodą za pięć dni bez awantury może być wyjście na plac zabaw lub inna rzecz (niekoniecznie zabawka), którą dziecko lubi. Nie należy też się poddawać i samemu denerwować lecz spokojnie i konsekwentnie tłumaczyć dziecku jakie zachowanie jest dobre, a jakie złe.

Czasami gdy dziecko wpada w złość nie należy z nim rozmawiać, gdyż wówczas nic do niego nie dotrze. Warto powiedzieć jedynie: „Porozmawiam z tobą gdy się uspokoisz” i odejść na chwilę. Dziecko, na którego krzyki nikt nie odpowiada, bardzo często dużo szybciej się uspokaja. Mam nadzieję, że wszystkie moje rady przyniosą skutek i już niedługo synek i Pani będziecie o wiele szczęśliwsi.

Skomentuj

Zobacz także:

Skomentuj

Dodane komentarze (2)