Brzydkie wyrazy

Agnieszka,

Jestem mamą trzyletniego Wiktora, który w tym roku po raz pierwszy poszedł do przedszkola. Jestem zadowolona z postępów jakie robi. Wiktorek zaczął też bardzo ładnie mówić, składa całe zdania i a jego zasób słów bardzo się wzbogacił. I właśnie tu jest mój problem, ponieważ podczas zabawy usłyszałam jak Wiktor wypowiedział bardzo niecenzuralne słowo. Myślałam, że to taki jednorazowy wyskok, ale z słowo na "k" powtarza z upodobaniem przy każdej okazji. U nas w domu nie używamy brzydkich wyrazów, więc pewnie zasłyszał je w przedszkolu albo na podwórku. Interweniowałam już w tej sprawie u przedszkolanki i starałam się wytłumaczyć Wiktorowi, że tak się nie mówi i tylko bardzo niegrzeczne dzieci używają podobnych wyrazów, ale bez rezultatów. Nie muszę mówić jak takie brzydkie słowa brzmią w ustach chłopca, który wygląda jak aniołek. Nie wiem co mam robić. Karać? Bo już nie mam pomysłu jak tłumaczyć... Bardzo proszę o pomoc.

Monika Filip
specjalista

Kochana zatroskana mamo,
Bardzo cieszy mnie fakt, iż w domu w ogóle nie używacie taki słów i bardzo pilnujecie, by nie padały w obecności dziecka. Ale tak jak to już zostało powiedziane dom to nie wszystko - jest jeszcze podwórko, sklep, ulica, autobus.

Niestety brzydkie słowa mają dla dziecka magiczną moc przyciągania - brzmią egzotycznie, dorośli wypowiadają je często z pasją no i nie wiadomo, co znaczą. Do tego, jeśli mały wypowie je na głos, wszyscy zaczynają się nim interesować. Jak reagować? Najlepiej wcale. Emocje, zakaz niewiele dają - może się okazać, że odnoszą wręcz przeciwny skutek i dziecko zaczyna wykorzystywać brzydkie słowo jako element zwrócenia na siebie uwagi albo przy jego pomocy gra na twoich uczuciach i odgryza się, gdy jest z czegoś niezadowolone.

Natomiast gdy dziecko nie widzi żadnej reakcji z twojej strony, istnieje duża szansa, że szybko znudzi się powtarzaniem przekleństwa. Czego nie należy robić? Na pewno śmiać się - to czasem trudne, bo przeklinający smyk, który nie wymawia jeszcze niektórych głosek potrafi być mimo wszystko przezabawny. Tyle, że widząc wasze rozbawienie szybko dojdzie do wniosku, że warto tak mówić, bo mama się śmieje a tata zwraca na niego uwagę. Nie wolno też surowo zakazywać - to czego nie wolno kusi podwójnie i to jest dla wszystkich jasne.

Skomentuj

Zobacz także:

Skomentuj

Dodane komentarze (2)