Jak być empatycznym rodzicem?

Jak być empatycznym rodzicem?
Drukuj Skomentuj

Z Agatą Olszak-Szymulą, mamą, coachem i trenerką komunikacji specjalizującą się w metodzie „Porozumienia Bez Przemocy”, rozmawia Kasia Skóra, właścicielka Klubu Malucha Tup-Tup i organizatorka warsztatów dla rodziców.

 

Kasia: Czy podejście wg Porozumienia bez Przemocy jest trudne?

 

Agata: Sama metoda, jeśli już ją dobrze poznamy nie jest trudna. Bazuje na dość prostych narzędziach. A jej praktyczne stosowanie sprawia, że życie z innymi staje się wręcz łatwiejsze. Wiele osób opowiada, że kiedy zaczynają rozmawiać z dziećmi w sposób empatyczny, obserwują większą współpracę, zaangażowanie i otwartość z ich strony.


Nie dziwi mnie natomiast, że spore grono rodziców, kiedy poznaje PBP, uważa je za trudne. Dla mnie jednak to nie metoda sama w sobie jest trudna. Trudna jest zmiana, jaka wiążę się z wprowadzeniem zupełnie nowego podejścia do postrzegania siebie i innych, do wyrażania swoich uczuć i potrzeb, do słuchania z empatią. Jesteśmy przyzwyczajeni, bo tak wyglądała i często nadal wygląda nasza edukacja i wychowanie, do oceniania, szufladkowania, odcinania się od emocji, doradzania, tłumaczenia czy porównywania. To są bardzo silnie zakodowane w nas nawyki, które trudno jest zmienić. I często jest tak, że uczymy się nowego sposobu komunikowania i reagowania, ale ten stary nadal w nas. Zyskujemy natomiast większą świadomość i wybór naszych reakcji. A to już dużo.

 

Kasia: Jakie są korzyści mówienia do dziecka i innych ludzi językiem PBP?


Agata: Nie bez powodu PBP nazywa się językiem serca. Kiedy zaczynamy mówić autentycznie o tym, co się w nas dzieje, spotykamy się z drugą osobą na poziomie serca. Dotykamy tego, co jest wspólne w nas wszystkich: uczuć i potrzeb.


Również fakt, że biorę odpowiedzialność za siebie, nie obwiniając i nie oskarżając innych za moje samopoczucie, sprawia, że druga osoba czuje się w relacji z nami bezpiecznie i chętniej otwiera się na nasze potrzeby, kiedy ją o coś poprosimy. I to się dzieje zarówno w relacji z dzieckiem, jak i z innymi osobami.

Równie istotnym elementem w budowaniu relacji z innymi jest nie tylko wyrażanie swoich uczuć i potrzeb, ale też słuchanie. I to słuchanie z empatią. Bez doradzania, bez oceniania, bez próby edukowania czy naprawiania drugiej osoby. Ze zrozumieniem i akceptacją tego, co ta osoba przeżywa (co nie oznacza, że musimy się zgadzać z tym, co robi). Słuchając w taki sposób sprawiam, że często nasz rozmówca oświadcza prawdziwej transformacji. Zachodzą zmiany na poziomie emocjonalnym i neurobiologicznym. Możemy zaobserwować większy spokój, poczucie ulgi, większą świadomość tego, co się z nami dzieje, a także większą otwartość na szukanie rozwiązań w trudnych sytuacjach. Empatia przywraca bowiem połączenie pomiędzy układem limbicznym, który sprawia, że na wybrane wydarzenia reagujemy ucieczką (lękiem) lub walką (złością, agresją), a korą nową, odpowiedzialną za logiczne myślenie. 

 

Kasia: Jak dbać o to, aby po całym dniu pracy zawodowej mieć później przestrzeń na empatię dla emocji dziecka?


Agata: Od razu przychodzi mi tu skojarzenie z praktycznymi wskazówkami, które udzielane są pasażerom na pokładzie samolotu tuż przed odlotem: „w sytuacji zagrożenia załóż maskę tlenową najpierw sobie a potem swojemu dziecku”. Tak też jest z praktyką empatii w naszym życiu. Nie dam dziecku, jeśli sama jestem odcięta od swoich emocji i potrzeb. Dlatego niezwykle ważne jest dawanie empatii samemu sobie i/lub otrzymywanie jej od innej dorosłej osoby.

 

Kasia: Na czym w praktyce polega dawanie sobie empatii?

 

Agata: Kiedy od jakiegoś czasu praktykuję empatyczne słuchanie i mam również kogoś, kto potrafi mnie wysłuchać w ten sposób, również rośnie moja umiejętność podejścia empatycznego dla samego siebie. Zauważam momenty, kiedy pojawiają mi się w głowie oceniające myśli na własny temat lub  na temat innej osoby. Zamiast traktować je jak wroga, odbieram je jako ważny sygnał, który mówi, że potrzebuję wtedy szczególnie zadbać o siebie. Przyglądam się wtedy uczuciom, jakie się we mnie pojawiają. Nie walczę z nimi, nie tłumię ich, nie odwracam od nich uwagi. Wręcz przeciwnie. Doświadczam ich w pełni i staram się odczytać wiadomość, jaką chcą mi przekazać. Nieprzyjemne uczucia są dla nas ważną informacją o tym, że potrzebujemy zadbać o nasze potrzeby. Jako osoba dorosła ważne jest, abym potrafiła wziąć za siebie odpowiedzialność i na bieżąco dbać o siebie. Oczywiście są sytuacje, kiedy nie wszystkie moje potrzeby mogę od razu zaspokoić. Ale już to, że potrafię rozpoznać, że moje rozdrażnienie wynika z tego, że jestem przemęczona i potrzebuję odpoczynku, bardzo pomaga. Część swoich potrzeb mogę odłożyć w czasie. Byleby nie na długo! Kiedy potrafię dbać o siebie, wtedy mogę również mądrze wspierać swoje dziecko.

 

Kasia: Czy jest możliwe, aby potrzeby wszystkich członków rodziny były zaspokojone?


Agata: PBP jest dążeniem do równowagi, kiedy potrzeby wszystkich są zaspokojone. Przy założeniu, że nie ma konfliktu potrzeb, konflikty są jedynie na poziomie sposobów ich zaspokajania, jest to możliwe. Sposobów na zaspokojenie naszych potrzeb jest naprawdę wiele. Ważne jest, żeby nie upierać się jedynie przy swojej ulubionej strategii, ale otworzyć się również na inne. Poszukać takiej, która połączy i potrzeby rodziców i potrzeby dzieci. Natomiast są sytuacje, kiedy nie wszystkie nasze potrzeby da się w pełni zaspokoić w jednym momencie. W okresie wczesnego rodzicielstwa, kiedy dzieci są małe, często możemy mieć poczucie zachwiania tej równowagi. Dzieci nas wtedy szczególnie potrzebują i trudno byłoby im zrozumieć, że muszą poczekać np. z potrzebą jedzenia czy bliskości. Chcą, aby ich potrzeby były zaspokojone od razu, tu i teraz. Robimy wtedy hierarchię potrzeb na dany moment. Część swoich potrzeb możemy odłożyć w czasie, albo zmienić ich sposób zaspokajania. Często przy małym dziecku, nie jest możliwe wysypianie się po 8 godzin co noc, ale możemy robić sobie drzemki w ciągu dnia i nie brać na siebie zbyt dużej ilości innych obowiązków. Możemy poprosić kogoś o pomoc w gotowaniu czy sprzątaniu naszego mieszkania, żeby zachować siły dla dziecka i dla siebie w tym trudnym okresie. Mądry i wspierający mąż też zrozumie, że priorytetem na dany moment jest wspieranie żony, aby mogła być blisko dziecka. Powoli wraz z wiekiem dziecka będziemy je uczyć zaufania do tego, że część jego potrzeb może poczekać i zostać odłożona w czasie, kiedy w danym momencie priorytetem jest coś innego. Przykładowo, kiedy potrzebujemy być w pracy punktualnie, a nasze dziecko ociąga się z wyjściem do przedszkola, bo chce się z nami bawić, zaproponujmy mu zrobienie czegoś fajnego razem po przedszkolu.

 

Kasia: Jak radzić sobie z opiniami ludzi wokół, że „dziecko wchodzi na głowę”, że „przyzwyczajone”, że „ono wie że może sobie pozwolić”?


Agata: Kiedy zaczynam praktykować empatyczne podejście w relacjach z dziećmi, często pojawia się duży kontrast z podejściem, jakie praktykowali np. nasi rodzice, czy inni przedstawiciele naszego społeczeństwa. Dla wielu osób wychowanych zupełnie inaczej może być szokiem, kiedy dziecko okazuje nieprzyjemne emocje, np. złość, a my go za to nie karcimy. Niektórzy wyrażają na głos swoje opinie na temat naszego podejścia, co może wywoływać w nas poczucie wstydu związanego z tym, że nie jesteśmy akceptowani. Jest to całkiem naturalna reakcja.


Mogę wtedy zrobić kila rzeczy: po pierwsze uświadomić sobie, co przeżywam i poszukać potrzeby, której w tym momencie bardzo mi brakuje, np. przynależności i akceptacji. Świadome przeżycie tego nieprzyjemnego uczucia, jakim jest wstyd, już sprawia, że ono nie kumuluje się w naszym ciele, tylko w pełni przeżyte przepływa przez nas. Druga rzecz: kiedy wiem, że potrzebowałabym akceptacji dla mojego podejścia do dziecka, mogę poszukać grupy mam, które również praktykują PBP. Poczuję wtedy większą wspólnotę, ale też wzmocnię zaufanie do samej siebie – utwierdzę się w tym, że to, co robię dla mojego dziecka jest dobre. Jest szansa, że takie sytuacje, nie będę mnie wtedy tak dotykać.


Pytanie jeszcze, czy i jak zareagować w stosunku do osoby, która komentuje i zwraca uwagę mi lub mojemu dziecku. Jest jedna zasada, którą chciałam się podzielić: nie przekonywać nieprzekonanych, bo niepotrzebnie będę tracić energię. Mogę oczywiście wyrazić, jak ja się z czuję w tej sytuacji i poprosić o zaufanie do mnie jako mamy mojego dziecka i mojego sposobu wychowywania. Prawdopodobnie ta osoba, która komentuje, ma dobre intencje: chce dobrze dla mojego dziecka, chociaż niekoniecznie jej sposób na to „dobro”, jest tym, z którym ja się zgadzam. Natomiast kiedy sobie to uświadomię, inaczej na nią spojrzę i przestanę np. walczyć. Zachęcam do tego, żeby w takich sytuacjach powiedzieć krótko: „słyszę, że tak uważasz i szanuję to, ja uważam inaczej”.

 

Kasia: Czy wchodzić w relacje między dzieckiem a babcią/dziadkiem, kiedy np. babcia mówi „nie wolno krzyczeć” albo daje lizaka, bo dziecko zjadło zupę?


Agata: Jestem za tym, żeby rozmawiać i mówić, co jest dla mnie ważne, np. zdrowe odżywianie i unikanie cukru etc. Są jednak takie sytuacje, kiedy nie zawsze dziadkowie, biorą pod uwagę nasze zdanie jako rodzica. Co wtedy? Z jednej strony mówi się, że potrzeba całej wioski, żeby wychować jedno dziecko. I rzeczywiście trudno chować dziecko pod kloszem i ograniczać mu dostęp do bliskich osób, które mają inne podejście niż ja. Z drugiej strony, najważniejsze jest to, co dzieje się z dzieckiem. Kiedy widzę, że po takich wizytach u dziadków moja córka czy syn jest rozdrażniona/y, może być to sygnałem, że przeżywa coś trudnego. Porozmawiajmy z naszym dzieckiem. Wysłuchajmy. Często się okazuje, że dziecko, kiedy ma taką przestrzeń, samo mówi lub pokazuje co mu służy, a co nie. Możemy wtedy rozważyć zmianę formuły spotkań i towarzyszyć dziecku podczas wizyt u bliskich, zamiast zostawiać je same.

 

Kasia: Jak sobie radzić, kiedy pokazanie swojej granicy dziecku wiąże się z jego dużą frustracją, histerią, wyrywaniem się?


Agata: Nie bałabym się tego, że dziecko przeżywa emocje. Kiedy z akceptacją towarzyszymy mu w przeżywaniu rozczarowania, frustracji czy złości, jednocześnie oswajamy go z tymi emocjami i budujemy w nim zaufanie, że te emocje przeminą, jeśli pozwolimy im być. Dzięki takiemu podejściu w przyszłości nasze dziecko będzie lepiej potrafiło sobie radzić z emocjami, nie będzie się ich bało, będzie umiało je świadomie przeżyć i dawać samemu sobie wsparcie.


Natomiast może być tak, że niektóre emocje dziecka wywołują w nas większy dyskomfort. Często wiąże się to z tym, że my sami nie mamy oswojonych niektórych emocji. Niektórzy uczestnicy warsztatów, które prowadzę, opowiadają, że kiedy ich dziecko płacze, to dla nich to jest ok, natomiast nie radzą sobie ze złością dziecka, lub na odwrót. Myślę, że duży wpływ na to ma sposób, w jaki my byliśmy traktowani w dzieciństwie, kiedy przeżywaliśmy emocje. Może nie było akceptacji w domu czy w szkole na przeżywanie złości, smutku czy lęku? Mogliśmy więc te emocje powypierać, pochować w sobie. Są wciąż w nas, ale nieoswojone. Kiedy nasze dziecko doświadcza trudnych emocji, jednocześnie pokazuje nam, z którymi emocjami jest nam łatwiej, a których w sobie nie akceptujemy. Możemy mu za to podziękować, bo pokazuje nam to, nad czym warto jeszcze popracować. Poodkrywać i zaprzyjaźnić się z wypartymi emocjami.


Bycie empatycznym rodzicem, rozumiem jako pracę w dużej mierze nad sobą, nad byciem życzliwymi i empatycznymi dla siebie. Również nad umiejętnością skontaktowania się z dziecięcą wersją siebie, która jest wrażliwa i często potrzebuje wsparcia w chwili doświadczania trudnych emocji. Takie wsparcie możemy dawać sami sobie, czasami jednak potrzebujemy pomocy coacha lub terapeuty, żeby się tego nauczyć.

Kasia: Dziękuję za rozmowę.



 

22 października rusza cykl warsztatów dla rodziców i opiekunów: „Bliżej dziecka, bliżej siebie”, skierowany do osób, które znają już podstawy metody „Porozumienia Bez Przemocy”. W programie m.in. praca ze złością, z poczuciem winy, mediowanie konfliktów, empatia dla „wewnętrznego dziecka”.

 

Więcej informacji:

http://www.strefarelacji.pl/index.php/8-news/53-blizej-dziecka-blizej-siebie-warsztaty-dla-praktykujacych-nvc

Filmy

Podobne artykuły

Skomentuj

Bądź pierwszym, który skomentuje ten wpis!

Tagi